KLUB BIEGACZA GRUPA MALBORK - BARTOSZ JEROMINKLUB BIEGACZA GRUPA MALBORKhttp://grupamalbork.pl/blog-grupy-malbork/bartosz-jeromin2016-06-06T07:04:02+00:00[email protected][email protected]Joomla! - Open Source Content ManagementAMSTERDAM MARATHON2013-10-23T16:37:04+00:002013-10-23T16:37:04+00:00http://grupamalbork.pl/blog-grupy-malbork/bartosz-jeromin/115-amsterdam-2013Bartek Jeromin[email protected]<p style="text-align: center;"><span style="color: #ff0000;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: book antiqua,palatino;">Ból jest chwilowy, chwała jest wieczna...<br /></span></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><img style="margin: 1px;" src="http://grupamalbork.pl/images/artykulymarka/art2013/amsterdam13/ams1.jpg" alt="" width="452" height="300" border="0" /></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #0000ff;"><strong><span style="font-size: 10pt; font-family: book antiqua,palatino;">Autor. Batosz Jeromin Foto. Agnieszka Jeromin</span></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Czasami jest tak że do końca nie wiemy czy podjąć się czegoś, co na pierwszy rzut oka nas przerasta, bo nie ma czasu, nie ma pieniędzy, nie ma formy itd... I tu pojawiają się przyjaciele. Czasem poklepią, czasem kopną w dupę. Ważne że skutecznie. Właśnie dzięki Nim wsiadłem do samochodu relacji Poznań – Amsterdam, by razem ze sprawdzoną ekipą Berlińsko-Wiedeńską wspartą naszym dzielnym kierowcą i doświadczonym maratończykiem Rafałem pokonać prawie 1000km. W takich wyjazdach zawsze jest coś magicznego co jeszcze bardziej zbliża do siebie ludzi, którzy przecież się już znają. Zmęczenie i ograniczona pojemność naszej wyjazdowej Skody (relacja zawiera lokowanie produktów!) daje się we znaki. Pojawia się temat istnienia "Inteligentnej Papki", która potrafi zagotować wodę w jeziorze... :) Burzliwa dyskusja spycha na drugi plan czynności nawigacyjne, przez co lądujemy na przedmieścuach Dortmundu (ok 150km w złą stronę). Szybka korekta na mapie i nawigacji i obieramy właściwy azymut. Amsterdam wita nas ok godz 23:00. Znany już nam z poprzednuch wojaży hotel Maininger – i po wypiciu utęsknionego izotonika idziemy spać. Dzień przed biegiem – sobota - relaksujemy się i zwiedzamy zakątki miasta pachnącego marihuaną i darmowymi chorobami wenerycznymi. W niedzielę dzień sądu... trzeba się wyspać, rano śniadanko, porządna "kupa" i niech się dzieje co chce.<br /></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #ff0000;"><strong><span style="font-size: 14pt; font-family: book antiqua,palatino;">Ból jest chwilowy, chwała jest wieczna...<br /></span></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><img style="margin: 1px;" src="images/artykulymarka/art2013/amsterdam13/ams1.jpg" alt="" width="452" height="300" border="0" /></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #0000ff;"><strong><span style="font-size: 10pt; font-family: book antiqua,palatino;">Autor. Batosz Jeromin Foto. Agnieszka Jeromin</span></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Czasami jest tak że do końca nie wiemy czy podjąć się czegoś, co na pierwszy rzut oka nas przerasta, bo nie ma czasu, nie ma pieniędzy, nie ma formy itd... I tu pojawiają się przyjaciele. Czasem poklepią, czasem kopną w dupę. Ważne że skutecznie. Właśnie dzięki Nim wsiadłem do samochodu relacji Poznań – Amsterdam, by razem ze sprawdzoną ekipą Berlińsko-Wiedeńską wspartą naszym dzielnym kierowcą i doświadczonym maratończykiem Rafałem pokonać prawie 1000km. W takich wyjazdach zawsze jest coś magicznego co jeszcze bardziej zbliża do siebie ludzi, którzy przecież się już znają. Zmęczenie i ograniczona pojemność naszej wyjazdowej Skody (relacja zawiera lokowanie produktów!) daje się we znaki. Pojawia się temat istnienia "Inteligentnej Papki", która potrafi zagotować wodę w jeziorze... :) Burzliwa dyskusja spycha na drugi plan czynności nawigacyjne, przez co lądujemy na przedmieścuach Dortmundu (ok 150km w złą stronę). Szybka korekta na mapie i nawigacji i obieramy właściwy azymut. Amsterdam wita nas ok godz 23:00. Znany już nam z poprzednuch wojaży hotel Maininger – i po wypiciu utęsknionego izotonika idziemy spać. Dzień przed biegiem – sobota - relaksujemy się i zwiedzamy zakątki miasta pachnącego marihuaną i darmowymi chorobami wenerycznymi. W niedzielę dzień sądu... trzeba się wyspać, rano śniadanko, porządna "kupa" i niech się dzieje co chce.<br /></span></p>
XXX VIENNA CITY MARATHON2013-04-17T13:20:43+00:002013-04-17T13:20:43+00:00http://grupamalbork.pl/blog-grupy-malbork/bartosz-jeromin/96-vienna-marathonBartek Jeromin[email protected]<p style="text-align: center;"><span style="color: #0000ff;"><strong><span style="font-size: 18pt; font-family: book antiqua,palatino;"><span style="font-size: 14pt; color: #ff0000;">Vienna Story...</span></span></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><img style="margin: 1px;" src="http://grupamalbork.pl/images/artykulymarka/art2013/vienna/vienna1.jpg" alt="" width="498" height="280" border="0" /><span style="color: #0000ff;"><strong><span style="font-size: 18pt; font-family: book antiqua,palatino;"><span style="font-size: 14pt; color: #ff0000;"><span style="font-size: 12pt; color: #0000ff;"> </span></span></span></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #0000ff; font-size: 12pt;"><strong><span style="font-family: book antiqua,palatino;"><span style="color: #ff0000;"><span style="color: #0000ff;">Foto. Agnieszka i Bartek</span></span></span></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Nie wiem kto to w ogóle będzie chciał czytać... no ale.... Uwaga opowieść zawiera lokowanie produktu !</span><br /><span style="font-size: 10pt;"> Moją drugą a naszą pierwszą wspólną wyprawę z cyklu "turystyki biegowej" pod kryptonimem "Vienna" zaczęliśmy już w czwartek 11 kwietnia. Podróż do Bielska-Białej gdzie była nasza baza wypadowa pokonaliśmy dzięki uprzejmości PKP w trzech etapach (Malbork - Toruń - Częstochowa - Bielsko Biała). Po Skompletowaniu całej załogi (osiem osób) i spożyciu powitalnych izotoników z czeskiego przemysłu piwowarskiego nadszedł czas na odpoczynek. Ten nie trwał długo bowiem z samego rana wskoczyliśmy na nasze mechaniczne konie marki Opel i ruszyliśmy poprzez Czechy i Słowację ku ziemi obiecanej czekoladą i Mozartem płynącej.</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #0000ff;"><strong><span style="font-size: 18pt; font-family: book antiqua,palatino;"><span style="font-size: 14pt; color: #ff0000;">Vienna Story...</span></span></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><img style="margin: 1px;" src="images/artykulymarka/art2013/vienna/vienna1.jpg" alt="" width="498" height="280" border="0" /><span style="color: #0000ff;"><strong><span style="font-size: 18pt; font-family: book antiqua,palatino;"><span style="font-size: 14pt; color: #ff0000;"><span style="font-size: 12pt; color: #0000ff;"> </span></span></span></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #0000ff; font-size: 12pt;"><strong><span style="font-family: book antiqua,palatino;"><span style="color: #ff0000;"><span style="color: #0000ff;">Foto. Agnieszka i Bartek</span></span></span></strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Nie wiem kto to w ogóle będzie chciał czytać... no ale.... Uwaga opowieść zawiera lokowanie produktu !</span><br /><span style="font-size: 10pt;"> Moją drugą a naszą pierwszą wspólną wyprawę z cyklu "turystyki biegowej" pod kryptonimem "Vienna" zaczęliśmy już w czwartek 11 kwietnia. Podróż do Bielska-Białej gdzie była nasza baza wypadowa pokonaliśmy dzięki uprzejmości PKP w trzech etapach (Malbork - Toruń - Częstochowa - Bielsko Biała). Po Skompletowaniu całej załogi (osiem osób) i spożyciu powitalnych izotoników z czeskiego przemysłu piwowarskiego nadszedł czas na odpoczynek. Ten nie trwał długo bowiem z samego rana wskoczyliśmy na nasze mechaniczne konie marki Opel i ruszyliśmy poprzez Czechy i Słowację ku ziemi obiecanej czekoladą i Mozartem płynącej.</span></p>