Get Adobe Flash player
Home Reportaże
Więcej artykułów…

XIX MARATON SOLIDARNOŚCI

"...Przecież nie możesz się poddawać..."

Autor. Rafał Łakomy    Foto. Aleksandra Łakomy

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, iż nie jest to sucha relacja ze sportowego wydarzenia jakim był  XIX Maraton Solidarności. Poniżej kilka osobistych słów oraz moich własnych refleksji.

Ile razy zadaję sobie pytanie na jasną cholerę mi ten maraton, tyle razy otrzymuje ten sam brak odpowiedzi. Niesamowite jest to, iż wszyscy szukają mistycznego tła tego sportowego wydarzenia, a moim zdaniem nie ma się czego doszukiwać. Gdy oddalamy granicę bólu do tego stopnia, iż sami nie potrafimy potem jej zdefiniować i oszukujemy się przez 42km że już dawno tą granicę przekroczyliśmy wtedy pojawia się dodatkowa siła i motywacja, która nas pcha do mety. Nie jest istotne to, że pokonujemy ten dystans w 2h03min lub w 4h30min. Ten sam dystans, ten sam ból ta sama siła pchająca nas do mety.


Tupot moich stóp oraz próba szybkiej medytacji przedstartowej została przerwana przez słowa nieznajomego mi człowieka podążającego w tym samym kierunku - czyli do linii startu. Szybki obrót przez lewe ramię i organoleptyczna analiza twarzy tego Pana dała mi odpowiedź - to był Piotr Duda, który 21 października 2010 został wybrany na stanowisko przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”. Ale nie zamierzał startować.

Swoją obecnością dawał do zrozumienia nam biegaczom, że ta właśnie impreza sportowa ma głębszy podtekst polityczno-historyczny i jest czymś więcej niż tylko zwykłym maratonem. Nie chciałem podsłuchiwać, ale usłyszałem jak mówił”... każdy tutaj przybył ze swoją intencją, każdy ma do pokonania własne słabości i niesie ze sobą własną historię...” Poruszyły mnie te słowa dogłębnie. Długo o nich myślałem podczas biegu dlatego, że dotyczyły właśnie mnie samego. Nie miałem w planach startować w tym maratonie, nie byłem przygotowany do tego startu pod żadnym względem. Nie mogę się rozpisywać teraz ile km przebiegłem w PBS bo takiego okresu nie miałem.

Nie mogę rozpisywać się na temat długich wybiegań, ponieważ ich nie zrobiłem. Pytanie dlaczego zdecydowałem się pobiec?

Pobiegłem w intencji jednej z najbliższych mi osób na świecie. Pobiegłem dla osoby, która swoim życiem udowodniła mi, że nie ma miejsca na ból, strach przed przyszłością oraz użalanie się nad sobą. Pobiegłem dla największego autorytetu swojego życia. Dla osoby, która oddała swoje całe życie po to, bym mógł być tam, gdzie teraz jestem. Dla największego ultramaratończyka jakiego znam, który właśnie odbywa najtrudniejszy finisz w swoim życiu!!!

Mój rekord życiowy- 3h14min,który osiągnąłem w 3 maratonie w swoim życiu nie jest istotny w ogóle. Istotne jest po, co to zrobiłem i dlaczego nie mogłem przebiec wolniej. Dlaczego nie mogłem przetruchtać skoro nie byłem przygotowany. Hektolitry potu, łzy na trasie i na mecie,chwile zwątpienia po 35km, ból oraz brak jakiegokolwiek rozsądnego wytłumaczenia sobie samemu dlaczego się na to zdecydowałem przybliżała mnie do odpowiedzi szybciej niż się tego spodziewałem. Przywiozłem tutaj własną historię, własną intencję i własne słabości. Ten bieg to moja historia, ta relacja to moje świadectwo,a ten wynik to moja intencja i mój ból. Wiecie dlaczego maraton jest królewskim dystansem? Odpowiedź jest prosta,nie każdy może ukończyć go tak jak chce, a tak naprawdę na całym świecie jest garstka tych, która może dać tego świadectwo. Tylko, że każdy z nas ma swój własny maraton i sam decyduje czy dobiegnie do mety z podniesionym czołem czy z pochyloną głową. Dzisiaj zawiesiłem na szpitalnym łóżku mojego Taty medal i odbyłem najtrudniejszą rozmowę swojego życia, a on do mnie z ogromnym trudem i wysiłkiem powiedział: ”...przecież, nie możesz się poddawać...” 

W maratonie udział wzięło prawie 800 biegaczy,każdy miał inny cel i własna historię, chylę czoła wszystkim, a szczególnie braciom z Grupy Malbork oraz ślę podziękowania tym,którzy tworzą dla nas motywację do pokonywania własnych granic,barier oraz oddalają od nas maratończyków granice bólu na tyle, że możemy z podniesioną głową przekroczyć metę... Andrzeju miałeś swój debiut - udało się - czuj się dumny - Radku chciałeś się poddać a się nie poddałeś - czuj się dumny - Zenku chciałeś zrobić coś, co bardzo niewielu się udaje, nie udało się - przybiegłeś z podniesiona głową, nie poddałeś się - czuj się dumny - Krzyśku dałeś czadu-udało Ci się - czuj się dumny - Przemku zaryzykowałeś i się udało - czuj się dumny - Jacku przyjechałeś wspierać i dotrzymać kroku innym - czuj się dumny - Wiolu wspierałaś wszystkich - czuj się dumna! Dziękuję Tato...

 

AQUATHLON SYNA SALOMONA

Czepek, okulary i szum w uszach...

Autor. Rafał Łakomy   Foto. Aleksandra Łakomy

Czepek zakupiony dzień wcześniej w chińskiej hurtowni sprzętu sportowego na placu targowym w Malborku menadżerka sponsorowała mi długie spodenki pływacko biegowe. Mówiono mi, że lepiej założyć czepek bo woda na środku jeziora strasznie szumi i dźwięk jest dość przerażający. Jakże miałem nie zaufać sugestiom innych bardziej doświadczonych zawodników skoro nigdy nie byłem na środku jeziora. Stojąc na brzegu i rozmyślając jak najłatwiej złapać się bojek oznaczających każde kilkaset metrów odwróciłem się do swojego teamu, czyli żony i syneczka i pomachałem sugestywnie krzycząc, żeby zrobili mi zdjęcie.

Więcej…

 

PÓŁMARATON O PUCHAR PYRY

W krainie biegania...

Autor. Alicja Walendziak

Na Półmaraton o Puchar Pyry zdecydowaliśmy się na trzy tygodnie przed startem. Cały czas planowaliśmy wyjazd na I Nocny Półmaraton Wrocławski, jednak odległość jaka dzieli Malbork od Wrocławia, „gorący” okres w pracy a co za tym idzie niemożność zorganizowania dnia wolnego przeważyła szalę. Jak się teraz okazało – ktoś nad nami czuwał... 

Mój start w Pucharze Pyry też stanął pod znakiem zapytania, ale o tym za chwilę...

Więcej…

 

GARMIN IRON TRIATHLON MALBORK

Debiut okiem Wlamersa

Autor. Maciej Wlazło    Foto. Małgorzata Wlazło i Wojciech Tołkacz

W grudniu 2012r zakiełkowała w mojej głowie myśl spróbowania trochę innego sportu czyli triathlonu... Niestety stały na mojej drodze poważne dwie przeszkody: moje pływanie ograniczało się do kalecznej żabki oraz 25m kraulem, po których dochodziłem do siebie przez 3min.

Jednak 2 stycznia porwałem się na głęboką wodę i zapisałem na start na dystansie ¼ IM w moim rodzinnym mieście -Malborku- teraz nie było już odwrotu. Zaczęły się treningi pływackie przeważnie 3 razy w tygodniu z przerwą w ferie, kiedy basen został zamknięty. Na początku szło bardzo kiepsko i modliłem się jedynie o wyjście z wody.

Więcej…

 

ULTRADEBIUT W 12 GODZIN

Ultradebiut czyli 12 godzinny bieg marzeń

Autor. Przemysław Ignaszewski   Foto. Wioletta Zych, Bogusław Strempel, Biegamynaslasku.pl

Wśród słów " za wcześnie", " na pewno tego chcesz?", " nie dasz rady" krążyło moje marzenie o ukończeniu ultramaratonu na dystansie min. 100km. Po przebiegnięciu 5 maratonów wiedziałem,że mój organizm i głowa domagają się czegoś więcej. Czegoś co sprawi,że poczuję powiew spełnienia.Wybór padł na XV Rudzki Ultramaraton 12 h w Rudzie Śląskiej. Korzystając z rad naszej klubowej Koleżanki, doświadczonej na dystansach dłuzszych niż 42,195 km postanowiłem się przygotować jak najlepiej do swego debiutu. Nie raz po odbytym treningu przyjmowałem ostre słowa od Wioli,które dotyczyły mojego tempa. Teraz już wiem, że reprymenda była kierowana troską o mój start.

Więcej…

 

IX ACCREO EKIDEN

BO LICZY SIĘ DUCH ZESPOŁU...

Autor. Marek Mróz        Foto. Tina Krawczyńska, Jacek Tuński, Marek Mróz

Odkąd istnieje nasz klub spontaniczne organizowanie się na biegi przychodzi nam wyjątkowo łatwo i przyjemnie. Kwiecień na biegowej mapie Polski jest dość mocno obsadzonym jeśli chodzi o organizowane na różnych dystansach zawody. W tym okresie rozpoczynają się wiosenne maratony i półmaratony, a także biegi na dystansach pięciu i dziesięciu kilometrów. A że we wiosennych biegach z maratonami włącznie z reguły bierzemy systematyczny udział i tym razem nie było inaczej ale po kolei…

Więcej…