CO DZIAŁO SIĘ W TYM DNIU W WARSZAWIE? JAK WYGLĄDAŁY ZMAGANIA NA TRASIE? KTO ZROBIŁ ŻYCIÓWKĘ A KOMU ZABRAKŁO SEKUND DO REKORDU? DROGA DO SUKCESU CZYLI HISTORIA DEBIUTU. TO WSZYSTKO W REPORTAŻU Z WYJAZDU !!!
Tegoroczna jubileuszowa 10 edycja biegu była po wieloma względami wyjątkowa. 10. PZU Półmaraton Warszawski stał się największym biegiem na tym dystansie w historii kraju i trzecim wśród największych w Europie. Do chwili zamknięcia biura zawodów organizator nadał ponad 14 000 pakietów, a w dniu biegu na linii startu ustawiło się ponad 13 000 zawodników. 12 958 biegaczy ukończyło zawody, co dało w porównaniu z ubiegłym rokiem wzrost frekwencji, aż o 16%. Pierwszym zawodnikiem jaki przekroczył linię mety był Kenijczyk Limo Kiprop z czasem 01:00:52, pierwszą z kobiet była Kenijka Amane Beriso – 01:10:54, Polacy uplasowali się: open mężczyzn 7.Adam Nowicki– 01:04:34 oraz open kobiet 2. Katarzyna Kowalska – 01:12:10.
Ze względu na pożar mostu Łazienkowskiego, jaki wydarzył się 16 lutego trasa 10. PZU Półmaratonu Warszawskiego musiała ulec zmianie. Organizatorzy wytyczyli w ekspresowym tempie zupełnie nowy szlak dla biegaczy, który nie byłby uciążliwy dla mieszkańców stolicy, a jednocześnie musiał spełnić oczekiwania zawodników i wymogi atestu. Tak powstała nowa trasa, zlokalizowana w całości na lewym brzegu Wisły, ze startem i metą w samym sercu miasta. Linia startu została przygotowana nieopodal Placu Piłsudskiego, na ul. Królewskiej. Metę zlokalizowano na ul. Moliera, a potężne miasteczko biegowe posadowiono na Placu Teatralnym.
Tradycją pielęgnowaną od wielu lat w naszym klubie jest obecność zawodników z Malborka na tej prestiżowej imprezie. Startujemy zarówno w kategoriach indywidualnych jak również w "drużynówce". W tym roku oprócz stałych bywalców na linii startu pojawiła się debiutantka, Ilona Radecka, nowy zawodnik Grupy Malbork. Pierwszy raz zmierzyła się z dystansem półmaratonu i pokonała go w rewelacyjnym czasie 02:01:50. Posypały się "życiówki", swoje wyniki poprawili Łukasz Godlewski, Maciej Frankiewicz, Arkadiusz Dylert i Krzysztof Mróz. W klasyfikacji drużynowej zdobyliśmy wysokie 50 miejsce na ponad 120 zarejestrowanych zespołów z całej Polski, łączny czas drużyny to 6:26:26.
FOTOGRAF: ANNA FRANKIEWICZ & RYSZARD VOGELSINGER
Pierwszą myśl o starcie w Półmaratonie Warszawskim PZU zasiała mi Basia. Pomyślałam ciekawie jak na debiut. Od stycznia zaczęłam się przygotowywać .Dziękuję Markowi za cierpliwość i pomoc. Pamiętam pierwsze wieczorynki gdzie ledwo człapałam na końcu grupy. Trzy miesiące szybko zleciały i nawet się nie obejrzałam kiedy mój plan zaczął się kończyć a kartki w kalendarzu pokazywały zaznaczony na czerwono 29.03.2015. Masa emocji, pytań, wątpliwości przelanych w "fejsbukowych" wiadomościach do Marka, Basi, Ali i Maćka. I nagle siedzę w tym „pendolino” w zacnym wesołym gronie by po dwóch godzinach być już w stolicy. Po wyjściu z dworca Warszawa ogłuszyła wszystkich. Uparcie czekaliśmy na ośmioosobową taxówkę która pomieści dziewięć osób. Kiedy po 15 minutach żadna taka się nie pojawiła udaliśmy się na tramwaj w stronę Stadionu Narodowego po pakiety startowe.Spotkaliśmy się z rodziną Franków i wszyscy pojechaliśmy do Moon Hostelu. Po szybkim zakwaterowaniu okazało się że każdy się gdzieś się rozszedł . Szybko ruszyłyśmy z Alą by dogonić kogokolwiek aż tu patrzymy a na parterze pijania piwa PIW PAW. Tylko się spojrzałyśmy na siebie z Alicją i już siedziałyśmy przy pysznym izotoniku nalanym z kranu w ścianie. Kranów było dużo to i trochę posiedziałyśmy… Po powrocie zostało mało nocy na sen i jeszcze jak na złość zmiana czasu na letni. Mam nadzieję że nasze śmiechy mocno nie przeszkadzały sąsiadom w nocy. Ostatecznie w niczym to nie przeszkodziło by rano wstać zjeść śniadanie i spacerem udać się na linie startu.

Tam ostatnie zdjęcia, dobre słowa i rozgrzewka. Do mojej strefy czasowej odprowadziła mnie Basia. Słowa, które do mnie wypowiedziała brzmiały mi w głowie przez cała trasę. Zapytała mnie czy czuje sie przygotowana? i to było chyba najlepsze pytanie które sprawiło ze stałam tam chwilę później sama z podniesioną głową. Przygotowałam się! Biegałam ćwiczyłam bez względu na pogodę, godzinę czy samopoczucie. I ostanie słowa najważniejsze " Ilona..choćby skały srały nie zatrzymuj się" .Pierwsze 10 km jakby mnie ktoś unosił nad ziemią. Jak zobaczyłam 13tysięcy ludzi którzy biegną koło Dworca Centralnego ogarnęła mnie duma. Rok temu przez myśl mi nie przeszło miejsce w który będę, wspaniali ludzie których spotkam oraz cel jaki właśnie realizuję. W słuchawkach nieznana wcześniej energetyczna muza od przyjaciółki ułożona w playliste specjalne na tą okazje. Do siedemnastego kilometra dobrze mi się biegło, potem spotkałam GO . Pomyślałam acha.. jesteś.. czekałeś tu .. wiedziałam że będziesz.. KRYZYS ..i znowu słowa Basi kołaczą się w głowie z dodatkową opcją że pewnie na osiemnastym Go nie będzie. Faktycznie kryzys minął ale jakiś długi podbieg się napatoczył. Znowu myśl motywująca Basi i do przodu. Po wbiegnięciu na metę cudowne uczucie, brak słów, jedynie uśmiech. Nie potrafiłam się rozpłakać ani złożyć zdania, po prostu się uśmiechałam.. i to tak szczerze jakbym ogarnęła wygraną w lotto. To była moja wygrana! Takiego uczucia nawet z perspektywy czasu nie da się opisać. Jedyne co pamiętam to myśl ze udało się było pięknie i ja to powtórzę! Zgubiłam tam na trasie część swoich słabości, w Moon hostelu kubek, w Złotych Tarasach szalik.. i to znaczy ze tam na pewno jeszcze wrócę. Zyskałam nowe doświadczenie, wspaniałych znajomych i emocje których mimo szczerych chęci opisać się da. To trzeba przeżyć… przebiec.
Ilona Radecka

"(...) Co pamiętam z tego wydarzenia? Właściwie to dostałem nauczkę za lenistwo i lekceważące podejście do wydarzenia, jakim jest bieg na wyjeździe. Dlaczego? Zaniedbałem podstawowe zasady, jakimi powinien kierować się zawodnik...Pamiętaj ... Przygotuj się wieczorem, bo rano nie będziesz miał czasu na ogarnięcie wszystkiego i na pewno o czymś ważnym zapomnisz!... Przypnij numer, zapleć w sznurowadła chip pomiarowy, przygotuj zegarek GPS (sprawdź poziom naładowania baterii), przejrzyj dokładnie mapę gdzie jest umiejscowiony start / meta, depozyty, toalety itp, itd ! .... przygotuj żele, odżywki, tabletki i inne suplementy potrzebne na trasie, spakuj worek, wrzuć do środka ręcznik, termo-folie wodę i inne drobiazgi ! ..... Tak to wszystko powinno być przygotowane wieczorem na tip-top, zawsze tak robiłem. Pierwszy raz nie dopełniłem tego obowiązku i zostałem ukarany za swoje niedbalstwo. Po pierwsze nocą rozładował się Garmin, spostrzegłem ten fakt 30min przed planowanym wyjściem na start. Po drugie szybkie pakowanie, przypinanie numeru "czipu" spowodowało, że pozapominałem o wielu istotnych drobiazgach przydatnych na mecie. Po trzecie spóźnione wyjście plus brak dokładnej wiedzy gdzie jest start i depozyt spowodowały lekkie zdenerwowanie... Wszystko na styk... Dotarcie na start, przebranie się i szybka rozgrzewka. Garmin załadował się tylko w 20 %. Odpaliłem go minutę przed startem, oczywiście nie załapał i dopiero po ok. 150m od maty pomiarowej mogłem rozpocząć liczenie czasu. Ruszyłem z szybszej czerwonej strefy, już na samym początku mocno wkurzony na to jak nieprofesjonalnie postąpiłem... bez dokładnego pomiaru raczej nie było sensu o walczyć o cenne sekundy, po co łamać "życiówkę" skoro nie wiadomo, jaki mam czas. Po kilkunastu kilometrach minęła mnie grupa 1:30. Postanowiłem, że postaram się w tym biegu utrzymać tempo żeby nie przegoniła mnie kolejna fala na 1: 35, taki cel chciałem osiągnąć, absolutne minimum. Na 10km Garmin wykazał poprawny pomiar kilometrowy i po kolejnych km ten poprawny pomiar się utrzymał, początkowe błędy dystansu się zniwelowały... w głowie zakwitła myśl "a może spróbować tak powalczyć? o coś? ale, o co?" przecież ja nie mam formy nie trenowałem w ostatnim kluczowym miesiącu i wszyscy dookoła mnie wyprzedzają.... zaraz dopadnie mnie grupa na 1:35 i będzie po zawodach !... z tym bagażem rozterek, dylematów i czarnych myśli doczłapałem się do tunelu.... Tam nastąpił przełom... Wśród motywujących telebimów i rozbrzmiewającego Ride of the Valkyries odrodziła się wola walki.. z popiołu wykluł się taki mały feniks.... Kolejne kilometry zacząłem połykać niczym wygłodniały smok i odrabiać wszystkie straty, ci, którzy wyprzedzali mnie na pierwszych kilometrach zaczęli zostawać w tyle.... Ciągle przyśpieszałem, nie było kryzysu... Zaryzykowałem i postawiłem wszystko na jedną kartę... uciec jak najdalej od grupy 1:35 i zbliżyć się jak najmocniej do 1:30 .... ostatnie 5 km to było odliczanie kolejnych upływających minut i wypatrywanie białych flag z numeracją dystansu... 18,...podbieg ...19....bruk ...20 ... jeszcze tylko chwila ... tylko 5 minut .... 21 ... widzę finisz, rodzinę, przyjaciół ....DOPING !!!!!! .... META .... jest, jest nowa ŻYCIÓWKA .... poprawiłem czas sprzed roku o około pół minuty ... NIESPODZIEWANY SUKCES !!!! nagroda za te wszystkie błędy i wypaczenia sprzed kilkunastu godzin .... dlaczego? nie było formy, nie było przygotowania? ..."dzień konia"?, bieg w nowych startówkach? ... nie wiem ... nieważne... teraz to już przeszłość, kolejna granica przekroczona ... NOWY SEZON BIEGOWY ROZPOCZĘTY !!!! ... magia Warszawy zadziałała ... za rok tam wrócę i znowu sprawdzę czy uda się pokonać kolejną barierę czasową ..... yyyyeeeaaa ....a z podróży do domu to tylko pamiętam korytarz w Pendolino ... najlepsze miejsce na dyskusje ... tematy różne, a i co najważniejsze???, nie buja ... piwo się nie wylewa ... :D
Maciej Frankiewicz

Poniżej prezentujemy wyniki reprezentantów Grupy Malbork w X Półmaratonie Warszawskim.
| X Półmaraton Warszawski - 29-03-2015 - Warszawa (21.097 km) | ||||
| Lp | Imię i Nazwisko | Miejsce w Open | Czas netto | Miejsce w kategorii |
| 1 | Łukasz Godlewski | 300/12996 | 01:23:34 (rż) | 108 (M30) |
| 2 | Maciej Frankiewicz | 1349/12996 | 01:34:14 (rż) | 637 (M30) |
| 3 | Krzysztof Barnaś | 1583/12996 | 01:34:47 | 689 (M30) |
| 4 | Jacek Manteufel | 2039/12996 | 01:37:43 | 453 (M20) |
| 5 | Alicja Fiałek | 2386/12996 | 01:39:42 | 41 (K20) |
| 6 | Arek Dylert | 2692/12996 | 01:39:45 (rż) | 1105 (M30) |
| 7 | Marek Mróz | 2956/12996 | 01:41:04 | 1256 (M30) |
| 8 | Krzysztof Mróz | 5582/12996 | 01:49:16 (rż) | 1272 (M40) |
| 9 | Barbara Sosna | 5729/12996 | 01:52:32 | 172 (K20) |
| 10 | Ilona Radecka | 9293/12996 | 02:01:50 (rż) | 419 (K20) |
Wszystkim uczestnikom biegu serdecznie GRATULUJEMY !!!!
TAK BYŁO W TYM ROKU.... ODLICZAMY DNI DO KOLEJNEJ XI EDYCJI BIEGU !!!!

