KLUB BIEGACZA GRUPA MALBORK - XIV BIEG EUROPEJSKI - GNIEZNO - 09.04.2016

foto1
foto1
foto1
foto1
foto1

GRUPA MALBORK

KLUB BIEGACZA

Bieg Europejski w Gnieźnie to okazja by w historycznym mieście gdzie odbyła się pierwsza koronacja w Polsce wziąć udział w biegu na 10km. Miasto powitało nas zagubionym GPSem, w związku, z czym hotel zdążyłyśmy okrążyć trzy razy nim trafiłyśmy do docelowego miejsca. Po zameldowaniu udałyśmy się do szkoły po odbiór pakietów. Od razu wychwyciłyśmy osoby idące po pakiety i intuicyjnie poszłyśmy za nimi. Odebrałyśmy koszulki pamiątkowe, kubki, worki i wspaniałe tarki od organizatora. Nigdy nie zdarzyło mi się otrzymać wśród gadżetów z pakietu startowego akurat tak przydatnego przedmiotu AGD. Kto wie może jeszcze kilka biegów i będziemy mieć porządnie wyposażoną kuchnię?

Samo miasto dosyć specyficzne. Ciężko było się w pierwszej chwili odnaleźć. W drodze na rynek spotkałyśmy wszelkie możliwe bankomaty wszystkich banków w Polsce a szukając obiadu ku naszemu rozczarowaniu napotkałyśmy pełno lokali z kebabami. Nocą zwiedziłyśmy Rynek i Archikatedrę gnieźnieńską położoną na wzgórzu Lecha. Dopiero wtedy na spokojnie mogłyśmy skupić się na pięknej okolicy.

Na linie startu udałyśmy się truchcikiem z hotelu. Blisko było, więc miałyśmy drobną rozgrzewkę. Uczestnicy biegu zajmowali sektory czasowe. Pominęłam swój sektor i udałam się do strefy czasowej Ani by w roli zajączka poprowadzić ją jak najlepiej. Ostatnio cały czas skupiałam się na życiówkach, czasach, kilometrach. Ciśnienie związane z biegiem w maratonie odebrało mi radość z biegania. Ciągłe treningi i pragnienie prędkości odebrały całą przyjemność z biegania. Tydzień temu odezwało się kolano i pojawiła się znowu rezygnacja. Smutne myśli o odpuszczeniu sobie biegania. A tu proszę wchodzimy do sektora a tam stoi Pani Maria Pańczak. Biała Dama, Pani Parasolka, Legenda Biegania, uśmiechnięta, skromna i taka szczęśliwa, że po prostu biegnie. Tak się ucieszyłam, że miałam okazję osobiście ją poznać, porozmawiać i zrobić fotkę. Była przemiła i wręcz zaskoczona, że do niej podeszłyśmy. Gdyby nie wybór tego sektora nawet nie wiedziałabym, że biegnie. A tu proszę taka niespodzianka!

Na trasie mogłam zobaczyć parę ciekawych ulic, ale jednak największą uwagę skupiłam na kibicach. Było ich bardzo dużo, przybijali piątki, machali, krzyczeli. Były rozstawione trzy lub cztery punkty z muzyką, zespoły grające na żywo oraz DJ z pobliskiej szkoły. Ludzie kibicowali w oknach skąd pachniało mielonym na kilometr. Ale to było wydarzenie... Biegł Tomasz Zubilewicz i nie zabrakło też Wasyla, który oczywiście robił zdjęcia biegaczom. Odzyskałam radość z biegania, wrócił uśmiech, podskoczyła adrenalina. Wróciła nadzieja i najważniejsze wiara w swoją pasję. Dziękuję za to przypomnienie Ani Hiskiej i gratuluję życiówki z ogromnym uśmiechem. Myślę, że za rok tam wrócimy, bo to świetny bieg pełen pozytywnych biegaczy, ludzi organizujących oraz kibiców. Zdecydowanie najweselej jest z tyłu, tam zawodnicy cieszą się z tego że po prostu biegną, z tego o czym zapominamy mając zegarki, mp3 i ciśnienie w głowie byle szybciej do mety. Warto czasem zwolnić by dostrzec to wszystko. Warto wyjechać gdzieś dalej i spojrzeć na wszystko z innej perspektywy. I warto biegać, … bo gdyby nie zawody, komu by się chciało jechać na dwa dni do Wielkopolski? Bieganie to przygoda w każdym wymiarze. A więc przygodo.. TRWAJ.. Zwłaszcza z tak pozytywnymi ludzi przy boku

Pliki Cookies

UWAGA! Nasz serwis używa cookies w celach statystycznych

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na ich zapisanie w pamięci urządzenia. Czytaj więcej…

Zrozumiałem