GPX SZTUMU 4/4
Foto. Marek Mróz - Biuro Obsługi Firm PIO-MAR

W sobotę 15 lutego odbył się ostatni bieg z cyklu Zimowego Grand Prix Sztumu w Biegach Przełajowych. Odbywająca się już po raz piętnasty impreza była rekordowa pod względem frekwencji, wg informacji na stronie organizatora LKS Zantyr : na starcie marszu i biegu IV edycji stanęło - 422 uczestników, w tym w biegu głównym aż 250 osób ! Z wymagającą trasą bardzo dobrze poradzili sobie biegacze GM. W prowadzonej po raz pierwszy klasyfikacji drużynowej zdobyli III miejsce ! Uznając wyższość tylko zawodników Zantyra Sztum oraz Grupy Starogard. Wg regulaminu zaliczano punkty 3 najlepszych kobiet i 5 mężczyzn. Indywidualnie najlepiej spisała się Agnieszka Stolarów otrzymując nagrodę za 5 miejsce open. Wśród naszych pań na drugim stopniu podium w kategoriach wiekowych stawały Alicja Fijałek oraz Alicja Walendziak. Zenon Kaszubowski zdecydowanie wygrał klasyfikację w kategorii M50 a Wojciech Oliński zdobył 3 miejsce w silnie obsadzonej kategorii M40. Organizacyjnie zawody stały na najwyższym poziomie. Wszyscy uczestnicy ostatniego biegu otrzymali bardzo ciekawy pamiątkowy medal oraz poczęstunek na mecie.
BIEG URODZINOWY W GDYNI
Foto - Rafał Łakomy
8 lutego 2014r. w Gdyni wystartował pierwszy z czterech biegów wchodzących w skład GP Gdyni w Biegach Ulicznych organizowanego przez Gdyński Ośrodek Sportu i Rekreacji. Jak można było się spodziewać padł kolejny rekord frekwencji. W biegu wystartowała spora grupa naszych biegaczy, w tym kilku debiutantów w naszych barwach. Świetnie spisały się nasze Panie, Alicja Fiałek zajęła 2 miejsce w kategorii wiekowej ( 43:35), Agnieszka Stolarów miejsce 4 ( 42:37). Bardzo dobrze pobiegły również Marta Ćwirko-Godycka (51:39), Agata Barnaś (52:27), Barbara Sosna - Debiut w GM () i Wioletta Sulej (1:03:24). Męska część ekipy również nie zawiodła, najszybszym okazał się Zenon Kaszubowski (37:02), który zajął 2 miejsce w kategorii wiekowej. Kolejny ze "stajni" GM linię mety minął Tomasz Nowacki (38:24) z 7 miejscem w kategorii, to dobry wynik przed nadchodzącym sezonem i jego sportowymi planami na ten rok. Kolejnym biegaczem był debiutujący w naszych barwach Ryszard Osiński (39:31), wyprzedzając o "lakier" Krzysztofa Barnasia (39:40). Metę Biegu Urodzinowego mijali następnie: Maciej Frankiewicz (41:22), Marek Dackiewicz (42:08), Jacek Manteufel (43:20), Przemysław Ignaszewski (43:59), Arkadiusz Dylert (44:49), Patryk Skrzyński - Debiut w GM (48:22), Marek Mróz (51:22).
Grand Prix Gdyni to impreza do której wracam z sentymentem, to tu pobiegłem w 2007 roku swój pierwszy bieg na 10 km, kilkaset osób i "stres" na starcie... wspominam również okres w którym planowano zaniechać organizacji Gdyńskich biegów GPX, pobiegliśmy wtedy w ramach protestu w kilkadzieścia osób. Obecnie Gdyńskie "dyszki" to największa impreza na naszym terenie, bieg przygotowany przez biegaczy dla biegaczy, organizacyjna perełka, w której systematycznie eliminowano wadliwe elementy. Warto to docenić.
Wartym uwagi jest bardzo ciekawy pomysł na medalową układankę jaką zaproponował nam organizator w tym roku. Pierwszy medal i 2 kolejne to maszty, które wraz z ostatnią częścią układanki stworzą medalowy żaglowiec Dar Pomorza.
Wiele emocji budził ograniczony czas zapisów do biegu, prowadzony już od kilku edycji, system jednak bardzo dobry umożliwiający organizatorom przygotowanie biegu na najwyższym poziomie, do którego niestety nie równa się zachowanie części "uczestników". Bieg bez numery, bieg z numerem z lat ubiegłych, a już odbieranie medalu lub kilku medali na mecie po uprzednim przeskoczeniu barierek to niestety żenujące przykłady zachowania się części "sportowców"... Pozostaje mieć nadzieję że będzie ich ubywać. Ze sportowym pozdrowieniem - Marek Mróz.
Foto. Anna i Maciej Frankiewicz
W dniu 08.02.2014 r. jak każdego roku o tej porze, grupa biegaczy z Pomorza jak i z całej Polski przybyła do Gdyni by wziąć udział w Biegu Urodzinowym Gdyni. Wśród licznie przybyłych nie mogło zabraknąć członków Grupy Malbork, którzy postanowili rozpocząć sezon biegowy 2014 - opowiada także Przemysław Ignaszewski.
Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazywały, że będzie to piękny dzień. W podróż do trójmiejskiej mekki biegaczy wybrałem się z Markiem Mróz, Krzysztofem Mróz i Tomkiem Nowackim - który jak zwykle miał wiele do powiedzenia i nikogo do słowa nie dopuszczał ( Gaduła ). W akompaniamencie iście wiosennej pogody wjechaliśmy do Gdyni i prowadzeni promieniami słońca udaliśmy się po odbiór pakietów startowych. Mój odbiór przesunął się lekko w czasie gdyż z przyczyn technicznych, moja opłata startowa nie dotarła do organizatorów i miałem pobiec jako Rafał Łakomy vel. Salomon. Z tego miejsca należą się wielkie podziękowania dla w/w kontuzjowanego Pana za objecie mnie mecenatem sportowym i za powierzenie mi swego numeru startowego. Raz jeszcze dziękuje Rafciutku ;) Do startu pozostało nam jeszcze sporo czasu, więc kierowani głodem i chęcią spożycia kawy udaliśmy się do jednego z lokali gastronomicznych gdzie uzupełniliśmy brakujące pokłady energii.
Godz. 13:00 wystrzał sygnalizujący start i jednoczenie otwierający cykl biegów ulicznych Grand Prix Gdyni. Ponad 4 tysięczny tłum ruszył by pokonać 10 kilometrową trasę. Część z nas pobiegła by zmierzyć się ze sobą, z własnym rekordem życiowym, inni z kolei chcieli pokonać trasę traktując bieg jako dobrą zabawę.
Zaplecze fotograficzne zapewnili - Anna Frankiewicz oraz Rafał zwany Salomonem reprezentujący Łakomy &Troch LINK ( serdecznie polecam fotografię w wydaniu tych Panów-profesjonalne spojrzenie oraz kreatywność ).
Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy po biegu od razu opuścili Gdynię. Wpadłem na rewelacyjny pomysł by od razu po biegu udać się na plażę i zażyć kąpieli morskiej. Śmiałków nie było zbyt wielu ale pomysł musiał być poddany realizacji. Szczególne gratulacje i słowa uznania dla Basi Sosny i Patryka Skrzyńskiego, którzy wcześniej tego nie robiąc postanowili wejść ze mną pomiędzy lodowe tafle. Po wyczerpującym biegu nie należy zapominać o posiłku regeneracyjnym. Nasz pobyt w Gdyni zakończyliśmy tym wspólnym, smacznym akcentem spożywając wspólnie posiłek. Pozdrawiam - Przemek Ignaszewski.
I URODZINY BIEGAJĄCEGO TCZEWA

Dzień 1 lutego 2014r. zapowiadał się jak każdy inny z małym wyjątkiem, wybierałem się do Tczewa na bieg rekreacyjny z okazji pierwszej rocznicy utworzenia grupy biegowej Biegający Tczew. Nasz skromna delegacja składała się z: Agnieszki Stolarów, Alicji Fiałek, Krzyśka Barcikowskiego, Marka Mroza, Maćka Frankiewicza i mnie.Na miejscu spotkały nas miłe uśmiechnięte twarze w biurze zawodów, gdzie odebraliśmy numery startowe i dyplomy w jednym ( z jednej strony numer, z drugiej dyplom) Ciekawy pomysł. Kurtuazyjne wymiany zdań, przywitanie się ze znajomymi i czas na bieg. Nie obyło się bez pamiątkowego zdjęcia upamiętniającego te wydarzenie. Kolejną niespodzianką była rozgrzewka i pajacyki, już prawie zapomniałem jak się je robi. Żartowaliśmy, że zaraz nabawimy się kontuzji tak skacząc czy kręcąc biodrami.
Wystartowaliśmy na trasę Tczewskiego biegu, która prowadziła chodnikami w kierunku Rokitki i z powrotem, całą naszą grupą z Malborka ruszyliśmy przodem wraz z prowadzącym bieg. Okazało się, że biegnie z nami pan Zygfryd Liban 71 letni biegacz, z najlepszym wynikiem w maratonie 2:44:38 uzyskanym w wieku 53 lat. Tylko pozazdrościć i pogratulować.Przedzierając się przez zalegający śnieg dotarliśmy do mety, gdzie czekały ciepłe napoje, własnej roboty ciast i uśmiechy oczekujących osób. Zadowoleni biegacze regenerowali się wiktuałami i wymieniali po biegowe uwagi, śmiejąc się i rozmawiając. Takie imprezy lubię, bieg bez spinki, w dobrym towarzystwie i miłe zakończenie w postaci słodkich przekąsek. Dobra robota Biegający Tczew ! Teraz my zapraszamy na nasze biegi do Malborka. Z biegowym pozdrowieniem - Arek Dylert.